Witajcie! Na ostatnim spotkaniu blogerek, miałam przyjemność poznać serum z ekstraktem z rodochrozytu, marki Yase, którego powiem wam szczerzę byłam bardzo ciekawa, gdyż ostatnio zrobiło się o nim bardzo głośno. Jak się spisał u mnie? I czy wart jest swojej ceny? Zapraszam na recenzję!
Serum z czynnym ekstraktem z rodochrozytu stanowi wysoce skoncentrowany, naturalny preparat pochodzenia roślinno-mineralnego o natychmiastowym działaniu. Już stosunkowo niewielka dawka substancji powoduje silny efekt odświeżenia, pobudzenia i szybkiej regeneracji.
Ekstrakt stymuluje syntezę kolagenu i posiada właściwości relaksacyjne. Poprzez stymulację mikrokrążenia uczestniczy w odżywianiu tkanek podporowych skóry. Dzięki temu struktura cery wyraźnie się poprawia, staje się bardziej napięta i wygładzona.
Serum zawiera bogaty kompleks antyoksydantów zapobiegający powstawaniu zmarszczek, a obecność minerałów, zwłaszcza miedzi, działa na skórę detoksykacyjnie. Utrzymuje również równowagę lipidową oraz prawidłową elastyczność skóry.
Naturalny wyciąg z Ginkgo biloba zwiększa lipolizę, czyli metabolizm tkanki tłuszczowej, a obecność flawonoidów poprawia ochronę błon komórek tkanki łącznej i naczyń krwionośnych przed zewnętrznymi czynnikami utleniającymi.
Skład: Aqua, Glycerin, Rhodochrosite Extract, Panthenol, Cyamopsis Tetragonoloba (Guar) Gum, Tocopheryl Acetate, Ginkgo Biloba Leaf Extract, Coffea Arabica Seed Extract, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Mentha Viridis (Spearmint) Leaf Oil, Limonene.
Produkt zamknięty jest w białym, szczelnym i solidnym opakowaniu z pompką typu airless, o pojemności 30 ml. Całość została zapakowana w tekturowym, biało - czarnym kartoniku z ulotką informacyjną na temat kosmetyku, składników aktywnych. Ogólnie opakowanie wygląda estetycznie i przykuwa oko. Konsystencja przyjemna, lekko żelowa, przezroczysta. Ładnie rozprowadza się na twarzy, jednak potrzebuje troszkę czasu, na wchłonięcie się. Zapach bardzo mi się podoba, jest przyjemny, pachnie świeżo zerwaną miętą pieprzową. A teraz przejdźmy do działania, bo to jest najważniejsze. Cera rzeczywiście wygląda na odświeżoną, uspokojoną i bardziej promienną. Najważniejsze, produkt przechowujemy w lodówce. I to na pewno jest na plus, ponieważ po nałożeniu go na twarz, szyję i dekolt mamy jeszcze większe uczucie chłodzenia i pobudzenia.
Mimo wszystko, spodziewałam się czegoś lepszego, z widocznymi efektami, albo efektem wow. Owszem efekt odświeżenia i pobudzenia jest gwarantowany, twarz jest lekko wygładzona, jednak to za mało, żeby powiedzieć głośno: Łał polecam, szczególnie, że cena jest wysoka, i jak dla mnie za wysoka. Dodatkowo rolowanie wyklucza stosowanie produktu pod makijaż.
W składzie produktu nie znajdziemy silikonów, glikolu, sztucznych barwników i zapachów, SLS i SLES, sztucznych konserwantów etc. Data przydatności to 3 miesiące i należy je przechowywać w lodówce.
Cena 249 zł/ 30 ml.
Cena 249 zł/ 30 ml.
Znacie ten produkt? Jak u Was się spisał?